Szukaj
Z nauczania Kościoła
Ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk jest autorem książki pt. "Podstawy teologii moralnej”, wydawnictwo "Regina Poloniae", Częstochowa 2018, ss. 176.
Orędzie Ojca Świętego Franciszka na 51. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu
Nasze konto bankowe

PKO BP S.A. Oddział I w Częstochowie

ul. Kościuszki 2a      
42-200 Częstochowa

11 1020 1664 0000 3802 0116 5612

Kuria Metropolitalna w Częstochowie

 

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej
Portal "Moje Powołanie" - Zakon Pijarów
Dnia 20. stycznia w kościele seminaryjnym odbył się koncert kolęd w wykonaniu chóru Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Licznie zgromadzeni goście, kapłani, siostry zakonne oraz wierni z Częstochowy i archidiecezji wypełnili kościół. Chór pod dyrekcją ks. prof. dr. hab. Kazimierza Szymonika wykonał siedemnaście utworów: kolęd i pastorałek. Cztery dalsze utwory wykonali soliści: Tomasz Chudy, Łukasz Korczak, Sławomir Berdys i Konrad Żyzny. Zarówno chór, jak i solistów przygotowali p. mgr Iwona Czarny i ks. dr Mikołaj Węgrzyn.


Chór Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie.

    Koncert nie mógłby się odbyć, gdyby nie ogromne zaangażowanie wielu osób, na czele z rektorem ks. dr. Włodzimierzem Kowalikiem, który złożył serdeczne wyrazy wdzięczności wszystkim zaangażowanym w przygotowanie tej uczty dla ducha. Tegoroczny koncert kolęd pięknie korespondował z wystrojem bożonarodzeniowym kościoła seminaryjnego. Grota betlejemska z przedstawieniem sceny Bożego Narodzenia, wzorowana na tradycyjnej ikonie Kościoła wschodniego, została przygotowana przez kleryków IV roku.


Szopka w kościele seminaryjnym. 

    Jak zauważył ksiądz rektor, szczególnego wymiaru taka właśnie, wzorowana na bizantyjskiej sztuce sakralnej, grota betlejemska nabrała w kontekście Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jedność dekoracji i muzyki została ukazana w teologicznych komentarzach przygotowanych przez Błażeja Małolepszego, zaczerpniętych z twórczości teologów Wschodu:

    «W Boże Narodzenie Kościół wspomina to, co wydarzyło się w Betlejem, ale nie poprzestaje na zewnętrznej stronie tych wydarzeń. Kontempluje tajemnicę Syna Bożego, który „z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. (…) On to dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i za sprawą Ducha św. przyjął ciało z Maryi Dziewicy. i stał się człowiekiem.”  Verbum caro factum est - Słowo stało się ciałem!
    Bóg, który w przedziwny sposób stworzył człowieka, w jeszcze przedziwniejszy dokonuje dzieła jego zbawiania. Chrystus, Emmanuel, staje się prawdziwym człowiekiem, podobnym do nas z wyjątkiem grzechu. Dochodzi do „przedziwnej wymiany”. Przyjął On ludzką naturę, słabą, ograniczoną, aby człowieka przebóstwić.
    Boże Narodzenie  powinno być dla każdego człowieka spotkaniem Boga w Jezusie. Spotkaniem ze Zbawicielem.
    Łączy się ono nierozerwalnie z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. I chociaż dla wielu chrześcijan uroczystość ta jest radosnym wspomnieniem przyjścia Chrystusa, to Kościół od samego początku swego istnienia, widzi ją w powiązaniu z Jego śmiercią. Wielka to tajemnica wiary. Od wieków okupiona jest próbą zrozumienia. Kościół nieustannie dążył przez liturgię,  muzykę, sztukę, do przybliżenia wiernym tak niezwykłej treści tego wydarzenia. W Bożym Narodzeniu wielbimy Boga za to, że przemówił do nas przez Syna - przyjął trud naszego życia - stając się człowiekiem. Dzisiaj chcemy kolejny raz pochylić się nad tą tajemnicą. Pragniemy w niej wielbić Pana. Wielbić go przez pieśni i kontemplację ikony Narodzenia, wielbić Go i przez to zbliżać się do Niego. Pochylmy się więc jeszcze raz nad żłóbkiem i wpatrujmy się w Tego, który przychodzi nas zbawić.
    Najważniejszą postacią Bożego Narodzenia jest Jezus: Bóg - Człowiek. Nie dziwi więc nikogo fakt, że w centralnym miejscu ikony Narodzenia, w którą możemy wpatrywać się w naszym seminaryjnym kościele, przedstawione jest Dzieciątko. Jednakże owinięte jest ono w pieluszki, które przypominają opaski grzebalne, a żłóbek ma kształt trumny. Leży w żłobie na tle groty. Czarny otwór groty wyłania się spod nagich skał. Jest on symbolem świata skażonego przez grzech, poddanego śmierci.
    Jezus adorowany jest przez wołu i osła. To nie przypadek, że właśnie te zwierzęta znalazły się w naszej ikonie. Są one spełnieniem proroctwa z księgi Izajasza: „Wół rozpoznaje swego Pana i osioł żłób swego właściciela”(Iz 1,3). Wół jest zwierzęciem ofiarnym – symbolizuje żydów, osioł jest symbolem pogan. Ich obecność mówi, że dla każdego jest miejsce przy żłóbku. To niezwykła wizja. Ciemność groty można odczytać jako ciemności ludzkiego serca. Bóg wchodzi ze swoim światłem w te ciemności. Zstępuje tak nisko, że niżej zejść nie można. Istnieje głęboka łączność między ikoną Narodzenia a ikoną Zmartwychwstania. Grota narodzenia zapowiada już grotę grobową. Wierzymy, że ten „mały Bóg” owinięty pieluszkami rozrywa silne więzy naszych grzechów. Te pieluszki podobne do grobowych opasek zapowiadają śmierć Jezusa, którą pokona On śmierć naszą. Boże Narodzenie jest przecież świętem życia…
    Maryja w tej ikonie przedstawiona jest niezwykle dostojnie. Wielkość jej wizerunku podkreśla niezastąpioną rolę, jaką odegrała w tajemnicy Wcielenia, tajemnicy przyjścia na świat Boga - Człowieka. Jej półleżąca postać spoczywa na ciemnoczerwonym łożu, a odziana jest w purpurowy płaszcz, który symbolizuje jej godność Bożej Rodzicielki. Czerwień to kolor krwi - oznacza życie, które Maryja przekazała Jezusowi. To przecież z jej ciała Bóg wziął swoje ciało. Kościół wyznaje: Matka Życia wydała na świat radość, radość która osusza łzy całego świata. Maryja jest „pierwszą wierząca”. Ona uczy nas wiary pomimo wszystko. Uczy nas całkowitego zaufania Bogu. Jej twarz jest zamyślona, zgodnie z tym, co napisał Ewangelista Łukasz, że „Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu” (Łk 2, 19). Matka cała jest zanurzona w tajemnicy Wcielenia swego Syna. I kto wie, może widzi oczami wiary krzyż…ale mimo to, ani na moment nie przestaje ufać…
    Postać Józefa intryguje najbardziej. Dlaczego jest tak zamyślony? Dlaczego nie staje u boku Maryi, dlaczego nie adoruje Jezusa? Jedna z interpretacji mówi, że Józef nie może uwierzyć w to, co się wydarzyło. Działanie Boga objawiło się w tak przyziemny, zwyczajny sposób. Maryja urodziła syna, w taki sam sposób, jak rodzą inne kobiety. Z tą różnicą, że stało się to w tak niesprzyjających warunkach. Nasuwają się pytania: Dlaczego Bóg nie troszczy się o własnego Syna? Dlaczego pozwolił na to, że drzwi wszystkich domostw w Betlejem pozostały zamknięte? Pomazaniec Boży, Mesjasz, rodzi się w stajni? Wiara przychodzi z trudem. Tym bardziej że kusiciel podsuwa Józefowi kolejne wątpliwości, co do dziewictwa Maryi i pochodzenia jej Dziecka. Ikona sugerować może, że ma on kłopoty z wyznaniem wiary. W jego postaci mogą odnaleźć się wszyscy wątpiący. Ikona zaprasza ich, by nie uciekali z Betlejem. Wątpienie jest częścią wiary. Także ten, komu trudno wierzyć, ma swoje miejsce w pobliżu groty narodzenia Jezusa. Zdaje się że kiedy stajemy przed ikoną, to właśnie  Józef jest najbliżej nas. Jego wątpliwości często są także i naszymi. A ich treść jest wciąż ta sama: Kusiciel wmawia nam, że nie ma innego świata jak tylko świat widzialny. Twarz św. Józefa często wyraża lęk, niepewność…jednak złota aureola wokół jego głowy zwiastuje nam, że wkrótce wątpliwości Józefa zostaną rozwiane. Że wiara w nim zwycięży.  
    Ikona kieruje ku głębi tajemnicy Bożego Narodzenia. Językiem obrazu zaprasza nas do wiary. Komu szczególnie ciężko w czasie świąt, komu daleko do prostej wiary pasterzy, mądrości mędrców, temu pozostaje Józef. Trapiony wątpliwościami, osamotniony, kuszony a przecież siedzący niedaleko od nowonarodzonego Dziecięcia. Jest znakiem nadziei dla wątpiących. „Spe salvi facti sumus” – „W nadziei już jesteśmy zbawieni”, pisze św. Paweł, a przypomina nam o tym Ojciec św. Benedykt XVI w swej najnowszej encyklice. W nadziei, bo to ona rozjaśnia ciemności naszej  niewiary.
    Ciemności groty narodzenia, ciemności ludzkiego serca, nie są nieskończone. Bóg się wcielił, przyszedł na ziemię, zamieszkał wśród nas, by odnaleźć każdego. On wie, że człowiek wciąż wraca do grzechu i spada w dół. Dlatego właśnie tam na niego czeka. Na dnie.
    „Zadaniem malarza ikon - pisze Tomasz Merton - jest otworzyć nam oczy na rzeczywistą obecność  Królestwa Bożego w świecie.” Ikona nie pełni roli pobożnej ilustracji. Jej celem nie jest też ukazanie wizji danego artysty, ani dekoracja świątyń. Ikona jest jakby oknem na tamten świat, świat Bożych cudów. Jest rodzajem przepowiadania. Ów obraz mówi. Jest teologią pisaną kolorem, symbolem, kompozycją. Nie ma w niej jakiejś dowolności. Ikona tak jak dogmat wiary trzyma się wypracowanych schematów. Zaprasza do kontemplacji duchowego piękna, do wejścia w bezpośredni kontakt z tym, kogo ukazuje. Nie podaje swej treści w banalnej formie, ale zmusza do zastanowienia. Wschodnia ikona Narodzenia Pańskiego różni się właśnie tym, od dobrze znanych nam przedstawień tej sceny. Widzimy w nich Józefa i Maryję pochylonych nad Dzieciątkiem. Boże Narodzenie nabiera charakteru bardzo malowniczego, rzewnego, ciepłego. Wschód zaś akcentuje szaloną miłość Boga, który tak radykalnie zniżył się do człowieka. Nieograniczony staje się ograniczony. Bóg przychodzi do człowieka, do każdego z nas, w nędzy i ubóstwie, dlatego że naprawdę kocha nas mimo wszystko. Św. Atanazy  pomaga nam zrozumieć:

Słowo Boże stało się człowiekiem.

 Abyśmy mogli stać się Bogiem.

 Bóg objawił siebie samego w ciele,

 Abyśmy mogli poznać ideę  Niewidzialnego Ojca.

 On doświadczył poniżenia ze strony ludzi,

 Abyśmy mogli odziedziczyć nieśmiertelność”»