Szukaj
Z nauczania Kościoła
Ks. dr hab. Arkadiusz Olczyk jest autorem książki pt. "Podstawy teologii moralnej”, wydawnictwo "Regina Poloniae", Częstochowa 2018, ss. 176.
Orędzie Ojca Świętego Franciszka na 51. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu
Nasze konto bankowe

PKO BP S.A. Oddział I w Częstochowie

ul. Kościuszki 2a      
42-200 Częstochowa

11 1020 1664 0000 3802 0116 5612

Kuria Metropolitalna w Częstochowie

 

Caritas Archidiecezji Częstochowskiej
Portal "Moje Powołanie" - Zakon Pijarów

Wydaje się, że dzisiaj w XXI wieku noszenie stroju duchownego się nie opłaca. Jest wiele za tym argumentów.

Pierwszym, który przemawia za odstawieniem sutanny na wieszak, jest kwestia dotarcia do ludzi. W większości środowisk młodzieżowych i ogólnie wśród ludzi świeckich kapłan bez sutanny może poruszać się swobodniej. Jego działanie, wypowiedzi, postawy spadają nań jako jednostkę. Duchowny w sutannie w umysłach wielu ludzi, jako pierwszą myśl przywodzi utarty stereotyp, który często jest negatywny. Ze statystyk i własnego doświadczenia wiemy, iż młodzież w dużym procencie ma obraz księdza - urzędnika, kogoś kto musi być dziwnym facetem, bo rezygnuje z seksu (czegoś tak podstawowego i dającego przyjemność, że nie sposób chyba o zdrowych zmysłach tak się umartwiać. Bo i po co? ), a jednocześnie to ktoś, kto nie ma problemu z kasą (skóra, fura i komóra). Te dwa przekonania razem paradoksalne w młodych budzą niesmak.

Kapłan w sutannie zanim wypowie słowo, naprzód musi odeprzeć atak o nieautentyczność kapłaństwa. Bez sutanny nie ma tego problemu.

Drugi argument to sprawa własnego bezpieczeństwa.

Nie brak takich miejsc, w których sutanna działa na ludzi jak czerwona płachta na byka : blokowiska, dworce... Na sutannę obficie spadają tam ciężkie słowa i nie rzadko pięści. Co innego 'in cognito', świecki strój nie przykuwa tak uwagi.

Poza tymi, są też zwykłe techniczne argumenty : odpadające guziki, latem zamiast przewiewnej koszulki warstwa czarnego materiału, nie wspominając o mankamentach sutanny w czasie ulewy...

A jednak Jezus otwarcie mówi :"Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi"(Mk 8:38).

W świetle słów Boga, pytanie zadane w temacie artykułu jest nie na miejscu.

Po pierwsze, czy jestem uczniem Jezusa, a za kryterium obieram przykazanie miłości, czy może będę wartościował rzeczy wg użyteczności i opłacalności?

Ekonomia chrześcijańska brzmi: pokochaj prawdziwie, a wtedy cię zabiją. Jezus dopuszcza tylko jedno pragnienie zysku, które jest motorem mojego życia - pragnienie zbawienia.  Jeśli stawiam coś ponad to, to nie rozumiem sutanny. W konsekwencji nie wiem co głoszę, albo głoszę już tylko siebie.

A co ze stereotypami? Czy mamy się ich bać? Czy uciekać w świeckość, bo sutanna przywodzi NIEKTÓRYM pejoratywne skojarzenia? Sami osądźcie. Jednak to nie sutanna kogoś zgorszyła, ale zachowanie tego kto ją nosił.  W zamian chce, aby moje świadectwo dawane w sutannie, innych do Boga przybliżyło. Pragnę, aby sam widok sutanny mógł dawać ludziom pokój i poczucie bezpieczeństwa. Tego nie zrobię pięknymi mankietami i modną fryzurą, ale darami Ducha Świętego, którymi będę się dzielił z każdym.

Nie oszukujmy się. To, że ludzie potrafią splunąć na sutannę, to też wina nas - stanu duchownego. Tych, którzy w kapłaństwie byli przed nami i z wyższością pluli ludziom w twarz, nie liczyli się z nimi. "Mali ludzie potrafią tylko rządzić innymi, wielcy służą drugim z miłością". Weźmy sobie te słowa do serca.

Ostatnia kwestia - czy sutanna ściąga na nas niebezpieczeństwo? Z pewnością każdy z nas prędzej czy później tego doświadczy, i tu potrzeba roztropności. Czy iść w dane miejsce w sutannie czy bez niej. Reszta to sprawa motywacji. Czy rzeczywiście <<tam>> może być niebezpiecznie, czy to tylko alibi dla sumienia. Tutaj potrzeba szczerości wobec siebie - bo tylko ja wiem dlaczego nie zakładam stroju duchownego - i szczerości wobec Boga, bo On zna mnie na wskroś.

 Zapewne większość z nas zna symbolikę stroju duchownego. Czarna sutanna jest znakiem obumierania starego człowieka - człowieka cielesnego - to obumieranie dla grzechu. Biała komża symbolizuje czystość, świeżość, narodzenie się Nowego Człowieka, tak aby móc za świętym Pawłem powiedzieć :  "Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus "(Gal 2:20).

To wiemy. Ale czy tym żyjemy?

Sutanna w końcu to nie żaden uniform, ale znak dla ludzi <<Jestem Jezusa>>. Nie zadawajmy temu kłam, naszym postępowaniem. Sutanna to też znak dla mnie, przypomnienie dla Kogo żyję i jak ma moje życie wyglądać.

Niech słowa tej modlitwy będą żywymi w nas -  niech się odcisną głęboko na sercach i wydadzą owoce dla Pana :

"Niech mnie Pan przyoblecze w Nowego Człowieka, który został stworzony na obraz Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości".

"Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi przed tym pokoleniem wiarołomnym i grzesznym, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w chwale Ojca swojego razem z aniołami świętymi"(Mk 8:38).

Sutanna to też znak dla mnie, przypomnienie dla Kogo żyję.

 

Tegoroczne obłóczyny roku III